|
Na pytanie „czy warto sprowadzać samochód z zagranicy”, 75% Polaków odpowie twierdząco. Obóz przeciwny (wyraźnie mniejszościowy) natychmiast wytacza argumenty o tworzeniu z naszego kraju złomowiska Europy, czy stwarzaniu zagrożenia na polskich drogach (aczkolwiek strach pomyśleć czym są na naszych drogach 126p...).
Oczywiście mają rację, dla Nas i dla naszej gospodarki najlepszą opcją jest zakup nowego auta prosto z salonu, ale... stać na to nielicznych. Kolejnym powodem zniechęcającym do zakupu auta w polskim salonie jest jego jakość.
Tak, jakość! Niestety większość producentów traktuje nasz kraj, jako rynek trzeciego świata i chyba nie jest to dla nikogo wielkim zaskoczeniem. Proszek do prania kupiony za naszą zachodnią granicą w niczym nie przypomina tego samego proszku, kupionego w Polsce. Z samochodami jest niestety podobnie. Z drugiej strony, trudno się dziwić producentom, jeżeli chcą sprzedawać w Polsce, muszą robić „dobrze” i tanio, trudne zadanie... W praktyce, te rozważania dotyczą niewielkiej grupy naszego społeczeństwa, skupmy się więc na realiach – gdzie kupić samochód używany. Nie będziemy tutaj podnosić głosu w sprawie „wyższość komisu nad giełdą” czy tym podobnych. Niezależnie od stosowanych metod dotarcia do klienta, umówmy się, że podzielimy te samochody na dwie grupy. Pierwszą niech stanowią samochody użytkowane w Polsce, drugą samochody sprowadzone/zakupione od użytkownika z zagranicy (bynajmniej nie wschodniej). Czego możemy się spodziewać? W pierwszej grupie, samochodów mocno wyeksploatowanych, ze skąpym wyposażeniem i ceną nieadekwatną do rynku europejskiego. Czynnikami decydującymi o tych cechach są: jakość polskich dróg, mały procent samochodów garażowanych, tanie naprawy przeprowadzane w kiepskich warsztatach i wreszcie źródło pochodzenia – polski salon. W grupie drugiej, samochodów zakupionych od użytkownika z zagranicy, możemy się spodziewać pojazdów bardziej zaawansowanych technologicznie, w lepszym stanie technicznym i bardziej zadbanych. A cena jaką przyjdzie nam za to zapłacić? Przykład z życia wzięty: „Hej! Kupiłem w Niemczech VW Golfa 1,8 16v, po przyjeździe do kraju dałem go mechanikowi, żeby usunął ewentualne usterki... i co? i nic nie znalazł... w aucie z 96 roku i przebiegiem ponad 200.000km. Przegląd rejestracyjny oczywiście przeszedł bezproblemowo. A koszt? - łącznie z akcyzą itp. - 12.000 PLN”. Cytowana wypowiedź pochodzi z Hogi (2006 rok). No cóż, chyba wszystko przemawia za tym, że 75% społeczeństwa, ma rację... |